Gdyby dystrybucje Linuxa były kobietami…

Od kilku dni testuję nową Fedorę. Tak jestem niewierny i nie potrafię wytrwać przy jednym distro za długo 🙂 Pociąga mnie nowość i świeżość kolejnej dystrybucji. Porzuciłem więc Debiana na rzecz najnowszej Fedory 10.

Nie wiem jak długo potrwa mój romans z Fedorą. Mam nadzieję, że dłużej niż kilkanaście tygodni. W moim wieku wypada się już ustatkować. Fedora jest po prostu przyjemna dla oka, łatwa w instalacji i użytkowaniu. Debiana pożegnałem ze smutkiem, ale nie mam czasu na użytkowanie kilku różnych dystrybucji na raz. Monogamia ? albo raczej monodistria 😉

Przychylam się do poglądów samego Linusa Torvaldsa, który w wywiadzie udzielonym w połowie lipca 2008 roku powiedział:

I’ve used different distributions over the years. Right now I happen to use Fedora 9 on most of the computers I have, which really boils down to the fact that Fedora had fairly good support for PowerPC back when I used that, so I grew used to it. But I actually don’t care too much about the distribution, as long as it makes it easy to install and keep reasonably up-to-date. I care about the kernel and a few programs, and the set of programs I really care about is actually fairly small.

And when it comes to distributions, ease of installation has actually been one of my main issues – I’m a technical person, but I have a very specific area of interest, and I don’t want to fight the rest. So the only distributions I have actively avoided are the ones that are known to be „overly technical” – like the ones that encourage you to compile your own programs etc.

Yeah, I can do it, but it kind of defeats the whole point of a distribution for me. So I like the ones that have a name of being easy to use. I’ve never used plain Debian, for example, but I like Ubuntu. And before Debian people attack me – yeah, I know, I know, it’s supposedly much simpler and easier to install these days. But it certainly didn’t use to be, so I never had any reason to go for it. ‚

Cały wywiad można przeczytać tutaj (ang). Polecam nie tylko tym, którzy nie potrafią znaleźć swojego idealnego distro.

Jedni lubią grzebać w systemie i budować go od podstaw samemu. Inni chcą go łatwo zainstalować i po prostu używać do tworzenia czegoś innego. Siłą dystrybucji linuxa jest to, że umożliwiają one każdemu robienie tego na co ma ochotę. Wracając jednak do Fedory i cytując za wikipedią:

Fedora Core powstała w wyniku wprowadzenia w roku 2003 nowej strategii działania firmy Red Hat. Celem nowej polityki było oddzielenie w pełni komercyjnej dystrybucji Linuksa, przeznaczonej dla przedsiębiorców Red Hat Enterprise Linux, od będącej jej polem testowym, skierowanej przede wszystkim dla użytkowników domowych (pozbawionej komercyjnego wsparcia), Fedory Core.

Lata temu, na samym początku mojej styczności z linuxem, darmowy RedHat był jedną z moich pierwszych dystrybucji. Ostatnio jakoś często moje kroki kierowałem w stronę Fedory. Jak więc widać stara miłość nie rdzewieje i po latach jednak chyba na dłużej wrócę do odmienionego dawnego RedHata. Z drugiej strony szkoda mi też już czasu na ciągłe konfigurowanie systemu. Chcę mieć teraz prawie wszystko działające zaraz po instalacji, a Fedora mi to zapewnia. Widocznie się starzeję 😉

Dobrze, że dystrybucje nie są jak kobiety i nie muszę jej prosić o wybaczenie moich wieloletnich przygód z mnóstwem innych dystrybucji 🙂 Wyniosłem z tego jednak wiele doświadczeń, które zawsze można wykorzystać. W końcu linux to zawsze jednak linux.

Skomentuj

*