Noc z Piłą…

Jako zwolennik oglądania filmów w kinie, a nie na komputerze (ot taki dziwny jestem) wybrałem się z moją  ukochaną na kolejny maraton filmowy organizowany przez enemef.pl
Podobnie jak w zeszłym roku wybraliśmy się na noc horrorów w końcu to Haloween. Tym razem była to “Noc z Piłą” czyli 5 części “Piły” jedna po drugiej od 23:30 – 9 rano.


Maraton okazał się wielką porażką. Poczynając od filmu, którego wcześniej oglądałem tylko pierwszą i drugą część. Niestety od części trzeciej seria zamienia się w film instruktażowy dla rzeźników amatorów. Jestem fanem horrorów, ale „Pił” bym do nich nie zaliczył. Horror ma widza straszyć, a nie epatować bezsensowną przemocą. Bezpośrednie oglądanie sekcji zwłok czy operacji czaszki zostawiłbym patologom i neurochirurgom. Horror musi zostawiać duże pole dla wyobraźni widza i pozwolić mu się domyślać pewnych rzeczy. Piła to niesamowicie brutalny film i chyba tylko to go wyróżnia spośród innych. W kolejnych częściach scenarzyści trochę się pogubili i ideologia przestaje być spójna, a pewne rzeczy są dorabiane na siłę. Jednak skoro można na czymś zarobić… Moim zdaniem „Piła” jest o wiele brutalniejsza od osławionego „Hostelu” Tarantino. Generalnie serie polecam fanom masakry na ekranie, co jak zauważyłem w kinie podoba się dzisiejszej młodzieży.  Ktoś może stwierdzić to w takim razie po co poszedłem na ten film. No cóż pierwsza część jeszcze trzyma poziom. Kolejne już niestety nie. Poza tym bardzo lubię nocne maratony filmowe i jeszcze po żadnym z nich nie byłem zawiedziony. Kolejną porażką była „publiczności”, a raczej jej zachowanie. Widownia zachowywała się bardzo głośno, bawiła się telefonami komórkowymi i wesoło reagowała na brutalniejsze sceny. Nie rozumiem po co wysyłać smsy do kolegi siedzącego kilka rzędów dalej? Po każdej projekcji nagradzali film oklaskami.  Średnia wieku była chyba w przedziale 16-17 lat. Tym bardziej to jest dziwne bo jak sadziłem film powinien być co najmniej od 18 lat jeśli nawet nie od 21. Może jestem już starym zgredem, ale kompletnie ich nie rozumiem. Przysłuchując się rozmową, wiele z obecnych tam osób widziało niektóre części po kilka razy. No cóż widocznie ja już nie łapię co tak cudownego może być w oglądaniu nieustającej masakry. Piła w kolejnych częściach ma bardzo nieliniową narrację i pełno w niej pomieszanych czasowo wątków z poprzednich części. Sądząc po komentarzach, które słyszałem w czasie projekcji cześć oglądających nie potrafiła połapać się w fabule. Czyżby dzisiejsza młodzież nie grzeszyła inteligencją?
Organizatorzy też zaliczyli kilka wpadek. Zaczynając od 30 minutowego opóźnienia w rozpoczęciu imprezy, poprzez przerwanie projekcji czy też gaszenie światła po 10 minutach od rozpoczęcia seansu. Do końca nie wiem czy wynikało to z przyczyn organizacyjnych czy z zachowania widowni. Podsumowując całość. Uważam że seria „Pił” nie jest specjalnie ciekawa jako klasyczny horror. Nie polecam jej miłośnikom horrorów, którzy kojarzą ten gatunek z filmami w rodzaju „Egzorcysty”. O maratonach filmowych nadal mam dobre zdanie. Byłem na wielu, nie tylko na horrorach i nadal mam ochotę wybierać się na kolejne.

komentarzy 6

  1. Ilona napisał(a):

    Hmmmm…. a jednak przyznajesz mi rację;)! Nigdy więcej „Piły” (chociaż, biorąc pod uwagę, że większość seansów spędziłam z zamkniętymi oczami i żałując, że z uszami tak się nie da…, chyba nie powinnam się na ten temat wypowiadać!)!!!!
    Pamiętaj co obiecałeś! – następny maraton: komedie romantyczne ;).

  2. Rasgan napisał(a):

    OMG! Komedie romantyczne jako maraton? A nie lepiej dzielić się chrupkami z manekinem? Podobny sens działania, tylko taniej 😛

  3. rmz napisał(a):

    Nigdy nie byłem w kinie z manekinem ;P

  4. Rasgan napisał(a):

    UPS… poznałęś moją mroczną tajemnicę 😛

  5. rmz napisał(a):

    A dla manekina też trzeba kupować bilet? Jak do kina to może z dmuchaną lalą? 😉

  6. Rasgan napisał(a):

    Wolę manekina. Wchodzimy na jednym bilecie, bo nawet 50 letni manekin umysłowo jest niżej niż niemowlak, więc biletu nie gtrzeba.

Skomentuj

*